środa, 16 lutego 2011

kura domowa

by odnaleźć równowagę i harmonię którą utraciłam powracam do domu by zostać kura domową..

korzystając z zamieszania wymykam się z dotychczasowego zajęcia - mała firma z perspektywami, branża reklamowa, pani wszystkorobiąca - wprost niezastąpiona usuwa się w cień swoich współpracowników - oni myślą że awansują.. ja wiem, że nie - nie jestem dobrym materiałem do programowania, toteż szybko nudzę się panu prezesowi i z asystentki i wszystkowiedzącej wiedźmy Ple Ple staję się wszystkowiedzącą nieulubienicą - myślałam, że odetchnie kiedy mu powiem, że nie chcę już z nim współpracować a tu  niespodzianka - odmawia, namawia, "zastanów się" mówi - "gdzie teraz znajdziesz szybko pracę..."
ja nie szukam..
nie chcę..

wypalona

bo jakże można nazwać człowieka który ma 30 lat, faceta, dom, zdrowie, rodzinę, 6 letniego synka, przyjaciół... (niekoniecznie w tej kolejności)
 i któremu nie chce się żyć???

na szczęście pewien psychiatra nauczył mnie kiedyś rozróżniać depresję od...

jeśli człowiek od dwóch lat robi rzeczy których nie lubi, nie znosi, nienawidzi musi w końcu pęknąć..

chcę być na dobrej drodze i wierzę, że na niej jestem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz