by odnaleźć równowagę i harmonię którą utraciłam powracam do domu by zostać kura domową..
korzystając z zamieszania wymykam się z dotychczasowego zajęcia - mała firma z perspektywami, branża reklamowa, pani wszystkorobiąca - wprost niezastąpiona usuwa się w cień swoich współpracowników - oni myślą że awansują.. ja wiem, że nie - nie jestem dobrym materiałem do programowania, toteż szybko nudzę się panu prezesowi i z asystentki i wszystkowiedzącej wiedźmy Ple Ple staję się wszystkowiedzącą nieulubienicą - myślałam, że odetchnie kiedy mu powiem, że nie chcę już z nim współpracować a tu niespodzianka - odmawia, namawia, "zastanów się" mówi - "gdzie teraz znajdziesz szybko pracę..."
ja nie szukam..
nie chcę..
wypalona
bo jakże można nazwać człowieka który ma 30 lat, faceta, dom, zdrowie, rodzinę, 6 letniego synka, przyjaciół... (niekoniecznie w tej kolejności)
i któremu nie chce się żyć???
na szczęście pewien psychiatra nauczył mnie kiedyś rozróżniać depresję od...
jeśli człowiek od dwóch lat robi rzeczy których nie lubi, nie znosi, nienawidzi musi w końcu pęknąć..
chcę być na dobrej drodze i wierzę, że na niej jestem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz