poniedziałek, 30 stycznia 2012

zastanawiam się ile człowiek jest w stanie znieść obelg i upokorzeń zanim wybuchnie lub umrze od środka zupełnie..
czasem mam ochotę zabić.
nie dziwię się, że ludzie się zabijają.
w psychice ludzkiej są pewne granice których się nie przekracza.
czy jestem słaba?
***
czasem się zastanawiam czy to ja jestem zła.. czy miejsce w którym się teraz znajduję jest złe..
to mój dom. to dom mojego syna.
na kogo wyrośnie  jeśli wokół niego brakuje miłości, poczucia spokoju rodzinnego i bezpieczeństwa.
***
czasem myślę, że statystycznie normalna rodzina to gorsze gówno niż głęboka patologia.
w głębokiej patologii nikt nie oszukuje nikogo, że jest dobrze.. wszystko jest jasne.
w statystycznie normalnej rodzinie wszystko jest statystycznie gówniane i obłudne..
***
nie mam już nadziei na lepsze czasy.
wynoszę siekierę z kotłowni do garażu, boję się noży, jeździć autem..
***

dziękuję Ci Panie Boże, że Bąbel jest zdrowy!
tak bardzo się bałam.

środa, 25 stycznia 2012

jestem dziś szczęśliwa.
choć były to najokropniejsze dwa tygodnie jakie przeżyłam - posiadanie dziecka to ciągły strach.
im bardziej się boisz tym strach bardziej się nasila. nic go nie ukoi i nie zniweluje.
***

wtorek, 24 stycznia 2012

prześledziłam wczoraj mój blog.
niedługo będzie miał rok więc byłam ciekawa co tam się w nim działo.
wnioski:
chyba taka się urodziłam i taka umrę - moje wahania nastrojów są widoczne tu dość wyraźnie z naciskiem bardziej na doły niż wyżyny.. załamania, depresyjne przedbiegi - no tak już mam - co zrobić?

tak naprawdę w całym tym sowim smutku i samotności - kocham bezgranicznie dlatego odejść nie potrafię...

jedna ujawniona i wierna czytelniczka i kilka innych osób  które trafiły tu pewnie przypadkiem - zostały lub nie..

rocznica przypada w walentynki - przez prawie rok byłam tego nieświadoma. więc w tym roku doszły mi trzy daty do pamiętania, do rocznic - 14.02 - urodziny bloga, 09.07 - urodziny kiciusia, 10.08 - urodziny piecha..
***

boję się..

sobota, 21 stycznia 2012

Nowy mieszkaniec domu..
nowy rok...
nowe nadzieje.
będzie lepiej, powtarzam sobie ale pojawia się coraz więcej komplikacji.
wzloty i upadki.
jakiś dziwny wir przeciwności.
***
zasypiam na kanapie, na drugi dzień w łóżku.
miotam się z decyzjami, bez konsekwencji, bez logiki.
***
ze strachem czekam na najbliższą środę.
boję się.

czwartek, 19 stycznia 2012


dawno mnie nie było.
kryzys.
pozmieniało się.
walczymy.
***
na szczęście mój Bąbel ma gusta muzyczne podobne do mamusi.