zastanawiam się ile człowiek jest w stanie znieść obelg i upokorzeń zanim wybuchnie lub umrze od środka zupełnie..
czasem mam ochotę zabić.
nie dziwię się, że ludzie się zabijają.
w psychice ludzkiej są pewne granice których się nie przekracza.
czy jestem słaba?
***
czasem się zastanawiam czy to ja jestem zła.. czy miejsce w którym się teraz znajduję jest złe..
to mój dom. to dom mojego syna.
na kogo wyrośnie jeśli wokół niego brakuje miłości, poczucia spokoju rodzinnego i bezpieczeństwa.
***
czasem myślę, że statystycznie normalna rodzina to gorsze gówno niż głęboka patologia.
w głębokiej patologii nikt nie oszukuje nikogo, że jest dobrze.. wszystko jest jasne.
w statystycznie normalnej rodzinie wszystko jest statystycznie gówniane i obłudne..
***
nie mam już nadziei na lepsze czasy.
wynoszę siekierę z kotłowni do garażu, boję się noży, jeździć autem..
***
dziękuję Ci Panie Boże, że Bąbel jest zdrowy!
tak bardzo się bałam.
Zamieszkałem w lesie, ponieważ chciałem żyć świadomie. Chciałem czerpać ze źródeł życia samą jego istotę. Odrzucić wszystko, co nie było nim, by w godzinę śmierci nie odkryć, że nie żyłem.
poniedziałek, 30 stycznia 2012
środa, 25 stycznia 2012
wtorek, 24 stycznia 2012
prześledziłam wczoraj mój blog.
niedługo będzie miał rok więc byłam ciekawa co tam się w nim działo.
wnioski:
chyba taka się urodziłam i taka umrę - moje wahania nastrojów są widoczne tu dość wyraźnie z naciskiem bardziej na doły niż wyżyny.. załamania, depresyjne przedbiegi - no tak już mam - co zrobić?
tak naprawdę w całym tym sowim smutku i samotności - kocham bezgranicznie dlatego odejść nie potrafię...
jedna ujawniona i wierna czytelniczka i kilka innych osób które trafiły tu pewnie przypadkiem - zostały lub nie..
rocznica przypada w walentynki - przez prawie rok byłam tego nieświadoma. więc w tym roku doszły mi trzy daty do pamiętania, do rocznic - 14.02 - urodziny bloga, 09.07 - urodziny kiciusia, 10.08 - urodziny piecha..
***
boję się..
niedługo będzie miał rok więc byłam ciekawa co tam się w nim działo.
wnioski:
chyba taka się urodziłam i taka umrę - moje wahania nastrojów są widoczne tu dość wyraźnie z naciskiem bardziej na doły niż wyżyny.. załamania, depresyjne przedbiegi - no tak już mam - co zrobić?
tak naprawdę w całym tym sowim smutku i samotności - kocham bezgranicznie dlatego odejść nie potrafię...
jedna ujawniona i wierna czytelniczka i kilka innych osób które trafiły tu pewnie przypadkiem - zostały lub nie..
rocznica przypada w walentynki - przez prawie rok byłam tego nieświadoma. więc w tym roku doszły mi trzy daty do pamiętania, do rocznic - 14.02 - urodziny bloga, 09.07 - urodziny kiciusia, 10.08 - urodziny piecha..
***
boję się..
sobota, 21 stycznia 2012
nowy rok...
nowe nadzieje.
będzie lepiej, powtarzam sobie ale pojawia się coraz więcej komplikacji.
wzloty i upadki.
jakiś dziwny wir przeciwności.
***
zasypiam na kanapie, na drugi dzień w łóżku.
miotam się z decyzjami, bez konsekwencji, bez logiki.
***
ze strachem czekam na najbliższą środę.
boję się.
nowe nadzieje.
będzie lepiej, powtarzam sobie ale pojawia się coraz więcej komplikacji.
wzloty i upadki.
jakiś dziwny wir przeciwności.
***
zasypiam na kanapie, na drugi dzień w łóżku.
miotam się z decyzjami, bez konsekwencji, bez logiki.
***
ze strachem czekam na najbliższą środę.
boję się.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
