czasami chce mi się krzyczeć gdy stoję na środku drogi bo skończyło mi się paliwo...
czasami chce mi się płakać gdy wytrząsam ze skarbonki syna ostatnie dwa złote na mleko, bułkę..
czasami już nie mam siły by walczyć z...
no właśnie - czym??? BIEDĄ???
przecież mamy piękny dom, dwa samochody, pracę..
to co jest k... nie tak?
dlaczego nie możemy spełniać swoich choć najmniejszych marzeń bo wiecznie brakuje na to pieniędzy?
nie chcę narzekać. zastanawiam się dlaczego przeciętna pracująca rodzina nie może się utrzymać? mieć na wakacje raz w roku. mieć na wódkę by zaprosić przyjaciół na weekendowy RESTART. mieć na wyjazd do kina, na basen.
nasza lodówka znów ma w środku tylko światełko a ja nie rozumiem...
Zamieszkałem w lesie, ponieważ chciałem żyć świadomie. Chciałem czerpać ze źródeł życia samą jego istotę. Odrzucić wszystko, co nie było nim, by w godzinę śmierci nie odkryć, że nie żyłem.
środa, 30 marca 2011
wtorek, 22 marca 2011
niewola...
Niewolnictwo
jak samo słowo wskazuje jest wtedy gdy nam czegoś nie wolno.
i to nie nie wolno bo coś tam, tylko naprawdę nie i koniec.
ja jestem zniewolona swoją migreną.
od kiedy pamiętam od czasu do czasu boli mnie głowa i to tak, że mogę napisać iż jest to czynnik który po części kształtuje moje życie.
oczywiście wszystko zależy od mojego stanu psychicznego:
czasem ryczę ze wściekłości, że znowu coś podporządkowuję bólowi.
czasem zaciskam zęby i udaję, że nie boli. do pierwszego hafta..
czasem leżę nieprzytomna i czekam aż przestanie.
fakt jest taki iż wybierając posiłek, napój, środowisko, zajęcia, imprezy, wyjazdy ukierunkowuję wszystko trochę pod kątem tego co mnie zniewala..
fakt jest taki, że da się z tym żyć - są naprawdę świetne leki które pomagają - ja od kilku lat taki lek mam. i nie chcę wracać myślami do chwil sprzed paru lat gdy go nie było..
wtedy wszytko działo się pod dyktando mej głowy.
STRES.
dla nas - migrenowców - stresem jest fakt powrotu bólu - sam strach przed bólem głowy może wywołać ból głowy - dlatego tak ważna jest tutaj psychika.
dla nas stresem jest nie posiadanie leku który nam pomaga w najbliższej szafce, torebce, kieszeni, szufladzie biurka..
WYROZUMIAŁOŚĆ OTOCZENIA
dla nas - migrenowców - ważna jest akceptacja otoczenia i wyrozumiałość.
w pracy - fakt iż nie mogę zawalić jakiegoś terminu - stres
w domu - fakt iż nie ma kto być z synem - stres
osobiście po kilku tygodniach codziennego, nieustającego bólu głowy zrezygnowałam z pracy.
skończyło się tak iż szef zaproponował mi inne stanowisko i pracę na 3/4 etatu... za co jestem mu wdzięczna.
jak samo słowo wskazuje jest wtedy gdy nam czegoś nie wolno.
i to nie nie wolno bo coś tam, tylko naprawdę nie i koniec.
ja jestem zniewolona swoją migreną.
od kiedy pamiętam od czasu do czasu boli mnie głowa i to tak, że mogę napisać iż jest to czynnik który po części kształtuje moje życie.
oczywiście wszystko zależy od mojego stanu psychicznego:
czasem ryczę ze wściekłości, że znowu coś podporządkowuję bólowi.
czasem zaciskam zęby i udaję, że nie boli. do pierwszego hafta..
czasem leżę nieprzytomna i czekam aż przestanie.
fakt jest taki iż wybierając posiłek, napój, środowisko, zajęcia, imprezy, wyjazdy ukierunkowuję wszystko trochę pod kątem tego co mnie zniewala..
fakt jest taki, że da się z tym żyć - są naprawdę świetne leki które pomagają - ja od kilku lat taki lek mam. i nie chcę wracać myślami do chwil sprzed paru lat gdy go nie było..
wtedy wszytko działo się pod dyktando mej głowy.
STRES.
dla nas - migrenowców - stresem jest fakt powrotu bólu - sam strach przed bólem głowy może wywołać ból głowy - dlatego tak ważna jest tutaj psychika.
dla nas stresem jest nie posiadanie leku który nam pomaga w najbliższej szafce, torebce, kieszeni, szufladzie biurka..
WYROZUMIAŁOŚĆ OTOCZENIA
dla nas - migrenowców - ważna jest akceptacja otoczenia i wyrozumiałość.
w pracy - fakt iż nie mogę zawalić jakiegoś terminu - stres
w domu - fakt iż nie ma kto być z synem - stres
osobiście po kilku tygodniach codziennego, nieustającego bólu głowy zrezygnowałam z pracy.
skończyło się tak iż szef zaproponował mi inne stanowisko i pracę na 3/4 etatu... za co jestem mu wdzięczna.
wtorek, 15 marca 2011
pasje..
najważniejszym w odszukiwaniu swych pasji jest otwarcie na świat...
długo wydawało mi się, że jestem nieokreślona co do kierunku w którym pójdę. tak-pójdę. nie-poprowadzi mnie los...
ci którzy mają wrodzony talent do czegokolwiek mają łatwiej - wiedzą czego chcą od losu i łatwiej im ukształtować swoje pasje. ja szukałam, szukam i będę szukała pewnie jeszcze długo...
jestem milionem przeciwieństw.
muzyka ostra, głośna ale melodyjna.
ogród naturalny ale symetryczny.
bałaganiarstwo z nerwicą natręctw.
architektura surowa, ascetyczna + uwielbienie dla dworów i pałaców.
długo zajęło mi też zrozumienie, że z moim wykształceniem i zawodem będę nieszczęśliwa..
obecnie będąc na rozdrożu wiem najważniejszą rzecz - banał - robiąc coś na dłuższą metę i zmuszając się do tego nigdy szczęścia nie osiągniemy.
życie tak musimy sobie ukształtować by żyć z pasją.
w tej wielkiej, ciemnej przepaści jakiej się znalazłam doznałam olśnienia. odbijając się od dna tej beznadziei poczułam siłę jakiej nie doznałam nigdy dotąd.
żyłam samotnie,
żyłam bez przyjaciół,
żyłam bez muzyki,
żyłam bez pisania,
żyłam bez czytania,
żyłam bez chęci do życia,
budziłam się rano i marzyłam o tym żeby już była noc,
żeby zasnąć,
żyłam bez pasji...
ile lat? nie chcę tego wiedzieć.
liczy się tu i teraz.
długo wydawało mi się, że jestem nieokreślona co do kierunku w którym pójdę. tak-pójdę. nie-poprowadzi mnie los...
ci którzy mają wrodzony talent do czegokolwiek mają łatwiej - wiedzą czego chcą od losu i łatwiej im ukształtować swoje pasje. ja szukałam, szukam i będę szukała pewnie jeszcze długo...
jestem milionem przeciwieństw.
muzyka ostra, głośna ale melodyjna.
ogród naturalny ale symetryczny.
bałaganiarstwo z nerwicą natręctw.
architektura surowa, ascetyczna + uwielbienie dla dworów i pałaców.
długo zajęło mi też zrozumienie, że z moim wykształceniem i zawodem będę nieszczęśliwa..
obecnie będąc na rozdrożu wiem najważniejszą rzecz - banał - robiąc coś na dłuższą metę i zmuszając się do tego nigdy szczęścia nie osiągniemy.
życie tak musimy sobie ukształtować by żyć z pasją.
w tej wielkiej, ciemnej przepaści jakiej się znalazłam doznałam olśnienia. odbijając się od dna tej beznadziei poczułam siłę jakiej nie doznałam nigdy dotąd.
żyłam samotnie,
żyłam bez przyjaciół,
żyłam bez muzyki,
żyłam bez pisania,
żyłam bez czytania,
żyłam bez chęci do życia,
budziłam się rano i marzyłam o tym żeby już była noc,
żeby zasnąć,
żyłam bez pasji...
ile lat? nie chcę tego wiedzieć.
liczy się tu i teraz.
Subskrybuj:
Posty (Atom)