wtorek, 21 czerwca 2011

cisza

jakoś tak ostatnio wyciszyło się trochę dookoła mnie..

wiem, to pozory i boję się co przyniesie jutro.

żyję też nadzieją, że uda się choć na kilka dni wyjechać.. już nie na Mazury.
Mazury muszą poczekać..
nad morze, którego to nie widziałam od 6 lat... którego Bąbel nie widział nigdy.
tęsknię.
choć tęsknię tylko za nim. bo sama atmosfera naszych nadmorskich miejscowości odpycha mnie strasznie.

swoją drogą tak się wyciszyłam na tym naszym pustkowiu, że dziwnie się czuję w dużych skupiskach ludzi.
doprowadza mnie do furii ten ich pęd. chce mi się krzyczeć. nie wiem czy to normalne, ale tak mam.

sobota, 11 czerwca 2011

Ognisko

najgorsza impreza to taka z której nie można wyjść.
w moim przypadku ognisko które wczoraj u nas zorganizowałam.
i koleżanka z pracy zarywająca twojego faceta - dobrze wiedząc że mamy problemy.. zwierzałam jej się.
i osobisty facet który potrafi być miły... przynieść drinka.. zażartować... poflirtować... NIE ze mną.
czyli jednak potrafi być miły.. to na mnie mu nie zależy?
smutno mi k.... bardzo smutno.
resztki mojej nadziei na lepsze jutro właśnie wygasa - jak te ognisko...
smutek pożera mnie od wewnątrz. właściwie nie czuję nic innego.
jestem jeszcze trochę zła, że zamiast kupić sobie nowe buciki, sukienkę zorganizowałam to pieprzone ognisko.
by się tego dowiedzieć.