poniedziałek, 28 stycznia 2013

już dawno nie byłam tak przygaszona jak teraz..

wiele lat walczyłam z poczuciem samonicości - nie szanując siebie. wpojone to miałam od dziecka.
z czasem się od tego odcięłam, nie spoglądając zbyt często wstecz. jednak ci co mnie znali dogłębnie, widzieli to bez zbędnego wysiłku.
teraz wracam w rewiry, które zbyt dobrze znam. przygaszona, niczyja.. schować się, ukryć przed światem..

ale silniejsza do walki z tym.

nieznajomi mówią mi, że jestem zimna. to prawda. to mój pancerz. niewyobrażalne z jakim trudem przychodzi mi się uśmiechać, przymilać bez sensu.. nie lubię ludzi na siłę miłych..

***
nie uprawiałam seksu od  miesięcy - chyba umrę.
***





niedziela, 27 stycznia 2013

podsumowując..
postanowiłam zadbać o samą siebie..

nie chcę już myśleć że nie chcę żyć..

zgubiłam radość życia..

smutno mi.. tak przeraźliwie smutno..

nie mam nikogo..

muzyka jest jedynym ukojeniem - ZAWSZE

rozpaczliwie poszukuję wyjścia z sytuacji bez wyjścia..

rozpaczliwie poszukuję ciepła..

śnię o miłości..

czas ucieka a ja stoję w miejscu..

nie potrafię się od tego odciąć..

boli mnie w środku wszystko..

jestem kurewsko samotna..

niedziela, 20 stycznia 2013

przeglądałam dziś nasze fotki..
uzmysłowiłam sobie, że niektóre mają 20 lat..
MASAKRA

czuję się cały czas jakbym miała 16 lat, a nim się obejrzę mój syn będzie w tym wieku..
to bardzo ważny czas. wtedy się ukształtowałam. tyle przypadkowych wydarzeń i ludzi miało na to wpływ.
wtedy byłam najszczęśliwsza. wszystko było ważne.

teraz mam dystans. niby dobrze ale z nim przestajemy zauważać drobiazgi i nauczeni doświadczeniem przestajemy się wszystkim przejmować.
to chyba jest dorosłość.

żadna impreza nie odbywała się beze mnie. na każdym zdjęciu jestem na środku, wśród ludzi, kogoś obejmując, śmiejąc się..

teraz nie wychodzę z domu bo nie mam kasy. kiedyś wychodziło się bez kasy z domu i wracało szczęśliwym, pijanym, ubawionym..

teraz przyjaciele i my mamy rodziny. wtedy to przyjaciele byli rodziną. w dzień i w nocy - najważniejsze było byśmy byli razem. pili razem. śmiali się razem. bawili się razem. poznawali świat.

najsmutniejsze jest to, że wtedy chcieliśmy być wtedy dorośli. teraz chcemy być beztroskimi nastolatkami.
oczywistość tego jest taka smutna.


niedziela, 13 stycznia 2013


gdybym miała za dużo pieniędzy kupowałabym różne dziwne stare rzeczy do niczego nie potrzebne...

urodziłam się nie w tej epoce..

nie pasuję do tych czasów - brzydkich, szybkich, bez szacunku dla innych, z pogonią nie wiadomo za czym...

czuję się jak gdybym tu nie pasowała.

nie jestem z tej epoki..
***

co do braku czasu - moje dwie ukochane kapele nagrały nowe płyty - a ja nie mam kiedy usiąść i posłuchać..
nie chcę tego robić na szybko - bo pierwszy odsłuch dla mnie znaczy zbyt wiele..
więc czekam na chwilę samotności i czasu..

środa, 2 stycznia 2013

2013


taak.. podczas gdy wszyscy szaleli z szampanami, życzeniami ja próbowałam sfotografować fajerwerki..
nienawidzę sylwestra...
***

mam takie przeczucie, że to będzie przełomowy rok..
chociaż - wczoraj miałam poalkoholową głupawkę, a dziś mega doła..
nie panuję już nam moimi zmianami nastrojów. nie radzę sobie z nimi.
w ponuro-burym porannym niebie szukałam choć odrobiny promyka słonecznego. nie znalazłam.
modliłam się rano do Chustki. nie żebym była obsesyjną wyznawczynią chustkouwielbienia internetowego.
po prostu Ona miała siłę, której mnie czasem brak.. i dlatego prosiłam Ją o pomoc.
w końcu pojawiła mi się jako doradca w moim stanie alfa..
a ja naprawdę mam ostatnio takie chwile zwątpienia i słabości, że nie potrafię znaleźć pozytywów nawet w pozytywnych rzeczach.. to chyba już choroba psychiczna..
***

święta minęły spokojnie.
i dobrze..
***

czasami naprawdę jest mi trudno spojrzeć w lustro i wykrzyczeć: JESTEM GENIALNA!