środa, 14 listopada 2012

dawno mnie nie było..
długo noszę się z zamiarem przerwania ciszy w eterze, ale mam tak rozkołatana myśli że tak naprawdę nie wiem co napisać..
przede mną dość spore wyzwanie zawodowe - może to unormuje finanse.
choć tak naprawdę mimo awansu czuję się niedoceniona. dziwny dziś dzień w pracy - chyba przez to, że zaczęłam szukać osoby która mnie zastąpi. a przecież jestem niezastąpiona.

związek dogorywa. już dawno nie czuję nic. NIC
ogromną pustkę, z rozgoryczeniem, przeogromną samotnością, smutkiem.. czyli jednak coś... czuję.
NICOŚĆ. PRÓŻNIĘ. ZAWIESZENIE.

nic tak człowieka nie unicestwia jak brak miłości.

żyję dla syna.

jego kocham. dla niego oddycham.

***

życie jest snem.

***



sobota, 3 listopada 2012

każdy na swój sposób przeszedł odejście Chustki..
szczególnie Ci, którym od jej bloga zaczynał się dzień, lub kończył..
Ja siadałam zawsze wieczorem i czytałam..
traktowałam jej życie trochę nierealnie - jakbym czytała książkę..
bo przecież w życiu nie zdarza się taka miłość, taka siła, taka wiara..
dopiero gdy po raz pierwszy usłyszałam Ją w radio - uwierzyłam w to, że Ona gdzieś tam jest..

czasem jej nie lubiłam - jest moim przeciwieństwem - waleczna, odważna, kontrowersyjna, krzycząca "jestem szczęśliwa!"

nie to nie była zazdrość..
***

zaczęłam pisać od  kiedy weszłam pierwszy raz do niej..
terapia?
krzyk samotności..
***

podziwiałam ją za to, że potrafiła odejść od faceta z dzieckiem gdy już było trzeba..
ja nie potrafię tego zrobić..

mam tak jak ona 7 letniego syna.
***

dziękuję Ci za to, że BYŁAŚ.
w wielu ludziach już ZOSTANIESZ.
jako CHUSTKA - CELEBRYTKA ŻYCIA..