najważniejszym w odszukiwaniu swych pasji jest otwarcie na świat...
długo wydawało mi się, że jestem nieokreślona co do kierunku w którym pójdę. tak-pójdę. nie-poprowadzi mnie los...
ci którzy mają wrodzony talent do czegokolwiek mają łatwiej - wiedzą czego chcą od losu i łatwiej im ukształtować swoje pasje. ja szukałam, szukam i będę szukała pewnie jeszcze długo...
jestem milionem przeciwieństw.
muzyka ostra, głośna ale melodyjna.
ogród naturalny ale symetryczny.
bałaganiarstwo z nerwicą natręctw.
architektura surowa, ascetyczna + uwielbienie dla dworów i pałaców.
długo zajęło mi też zrozumienie, że z moim wykształceniem i zawodem będę nieszczęśliwa..
obecnie będąc na rozdrożu wiem najważniejszą rzecz - banał - robiąc coś na dłuższą metę i zmuszając się do tego nigdy szczęścia nie osiągniemy.
życie tak musimy sobie ukształtować by żyć z pasją.
w tej wielkiej, ciemnej przepaści jakiej się znalazłam doznałam olśnienia. odbijając się od dna tej beznadziei poczułam siłę jakiej nie doznałam nigdy dotąd.
żyłam samotnie,
żyłam bez przyjaciół,
żyłam bez muzyki,
żyłam bez pisania,
żyłam bez czytania,
żyłam bez chęci do życia,
budziłam się rano i marzyłam o tym żeby już była noc,
żeby zasnąć,
żyłam bez pasji...
ile lat? nie chcę tego wiedzieć.
liczy się tu i teraz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz