sobota, 19 lutego 2011

ja

podczytując inne blogi mam wrażenie, że albo piszący kreują sobie nazbyt piękną rzeczywistość.. albo nie ma w miejscach do których trafiłam takich ludzi jak ja..

w odniesieniu do nich mogę napisać iż nie jestem z miasta, nie mam ciekawej pracy (w zasadzie nie mam jej wcale), nie chodzę co tydzień do kina, teatru, na basen, nie jestem córką lekarzy, profesorów, pochodzę z dobrego, z bogobojnymi ludźmi domu, gdzie nigdy się nie przelewało, w podstawówce nigdy nie jeździłam z dziećmi na wycieczki bo nas nie było stać, w liceum utrzymywała mnie przyjaciółka i starsza siostra, na studia musiałam zarobić sama.. i nie piszę tego dlatego żeby komuś mnie było żal. bardziej chciałabym napisać o tym co mnie ukształtowało...

mam 30 lat. mój syn ma lat 5,5. chciałabym ażeby w życiu miał łatwiej.
ażeby nie musiał marzyć o zabraniu mamy nad morze (moja mama nigdy morza nie widziała),
ażeby nie musiał wwąchiwać się w mury uczelni by uchwycić to czego nigdy nie będzie miał - życie studenckie - ja studiowałam zaocznie - po pracy, gdy studenci balowali...
ażeby w odpowiednim wieku był na tyle ukształtowany by wybrać sobie zawód który będzie kochał i który go będzie rozwijał.
ażeby nie popełniał moich błędów.

jeszcze siebie odnajdę zobaczycie...
strasznie się pogubiłam w tym wszystkim...

mój blog ma być moją terapią. zawsze miałam dużo do napisania. gdy coś zapisałam stawało się to wyraźniejsze, bardziej poukładane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz