nie mam sekundy dla siebie,
a zostałam oskarżona o zdradę..
nie wychodzę prawie wcale z domu,
a ponoć mam kochanka..
(chyba wirtualnego)
każdego dnia dowiaduję się o sobie nowych rzeczy.
każdego dnia walczę o przetrwanie. w ciszy, samotnie.
jedynym moim upustem emocji jest to miejsce - choć mam tutaj też ograniczony czas.
panicznie boję się przyszłości.
dom w którym mieszkam (a raczej sprzątam i zajmuję salonową kanapę) nie jest od dawna domem.
mam w tych ścianach tyle marzeń...
i tylko marzeń.
pozwolicie, że trochę popłaczę?
gubię się w tym wszystkim. boję się zagubić w tym synka. boję się, że jego mała raczka wyślizgnie mi się, że go popsuję, i że odpokutuje za to co robimy przez resztę życia.. jego psychika.
jest już duży, obserwuje, koduje, przeżywa..
zbliżają się święta.
nienawidzę świąt!
nienawidzę filmów o miłości.
nienawidzę ściskających się par.
nienawidzę karierowiczów i szczurów.
kocham mojego synka.
staram się kochać siebie.
lubię mruczenie mojego kotka.
kocham moje chwile samotności.
ukrytego papierosa..
głośną muzykę w samochodzie,
chcę być wolna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz