czwartek, 20 października 2011

od pewnego czasu marzę o drugim dziecku.
mój organizm się go domaga.
wszystko kojarzy mi się z różowym bobasem...
wszystko mi nim pachnie...

może to byłaby recepta na zmianę.
Bąbel by wydoroślał.
z Nami byłoby lepiej.
Ja byłabym więcej czasu w domu, poczułabym się znowu ważna.

a
może to by był początek katastrofy.

***
gdy byłam w ciąży z Bąblem byłam najważniejsza.
i myślałam, że jak go urodzę mój partner pokocha mnie jeszcze bardziej. cóż może być większym prezentem dla ukochanej osoby - jak nie dziecko? myliłam się.
zostałam totalnie odtrącona. zabrał mi Bąbla i nie pozwalał nic przy nim robić. jak już coś zrobiłam - poprawiał mnie i krzyczał, że nic nie potrafię. w dodatku byłam gruba i brzydka. popadłam w mega depresję. znienawidziłam go za to.. cały czas noszę w sobie tego skutki. i wiem że na naszym dziecku też to się odbije.
do dziś mam wypominane że jestem złą matką, że za mało czasu spędzam z Bąblem, że nie ma codziennie obiadu.. i takie tam żałosne gadanie..

teraz potrzebuję dzidziusia a boję się z nim go mieć.

***
problemy finansowe z jakimi się teraz borykamy to chyba jednak nie moment na dziecko nr dwa.

***

dlaczego musimy się tak ograniczać?
dlaczego nie możemy spełniać swych marzeń?

4 komentarze:

  1. zdecyowanie drugie dziecko to nie jest dobry pomysł
    sama sobie wytłumaczyłas dlaczego

    poczekaj z tym
    póki co moze poszukaj sobie czegos co Ciebie zajmie, zafascynuje..

    ps. bardzo mi smutno jak jestes smutna...

    OdpowiedzUsuń
  2. wierna Rzaba..
    wiem - ostatnio mam same głupie pomysły..
    do kogo tu się przytulać..
    6 letni chłopcy już się zaczynają tego wstydzić. a reszta świata też jakaś oschła i zimna..
    od dwóch tygodni mamy kota, ale to też nie to.
    więc wymyśliłam bobasa.
    z drugiej strony już od poczęcia dać dziecku brzemię pt."uzdrowić sytuację" to naprawdę niemądre z mojej strony.
    tak naprawdę chyba potrzebuję poczuć się ważna i dlatego to wymyśliłam. poza tym chcę mieć drugie dziecko. ale wiem, wiem.. nie teraz.
    mój smutek trudno nazwać smutkiem - to raczej czarna rozpacz, resztką sił zaciskam zęby żeby nie płakać w miejscach publicznych i uśmiechać się do syna. trzymam fason. hmm..

    OdpowiedzUsuń
  3. chciałabym z Tobą porozmawiać
    nie wiem dlaczego, ale bardzo chciałabym Ci pomóc poczuć się silną i szczesliwą. Moze dlatego ze pamietam siebie własnie taka jak Ty teraz
    Wiem ze to okropne uczucie

    Na szczęścia nic nie jest stałe..
    Bedziesz jeszcze taka jaka chcesz być :)

    OdpowiedzUsuń
  4. tak mi się w życiu porobiło, że właściwie wynurzam się publicznie bo nie mam z kim o tym wszystkim porozmawiać.
    dlatego odzew z Twojej strony jest dla mnie bardzo cenny. dziękuję Ci, że jesteś.
    ogólnie mam wrażenie, że wszędzie dookoła się wszystkim układa tylko nie nam. czuję się strasznie bezsilna. nasze problemy finansowe jeszcze bardziej pogłębiają tę bezsilność, no i są dodatkową przyczyną nerwowej atmosfery i okazją do kłótni. choć jesteśmy już tak wyczerpani psychicznie, że nawet kłótnie są mdłe i bezsilne. pomysły są jak z tego wszystkiego wybrnąć więc w tym temacie tli się nadzieja. i wierzę w to - bo gdybym nie wierzyła byłby to nasz koniec. poza tym od stycznia awansuję. więc zaciskam zęby, i czekam. na lepsze czasy.
    może wtedy będzie jeszcze co ratować...
    najgorsza jest świadomość, że nie potrafimy się wspierać w trudnych chwilach - to chyba nie świadczy zbyt dobrze o naszym związku.
    ta zima mnie przeraża. będzie naprawdę ciężko.

    dzięki, że jesteś.

    OdpowiedzUsuń