niedziela, 9 października 2011

byłam odcięta od netu - dlatego się nie odzywałam..

zresztą podsumowanie tego co się u mnie dzieje w jednym miejscu nie jest najlepszym pomysłem..

obserwuję jak moje dziecko rozwija się w rodzinie w której nie ma miłości i coraz bardziej zauważam tego skutki..
tzn. miłość jest ale tylko w jednym kierunku - do niego - nas obojga.. i to taka przerysowana..
chciałabym żeby był szczęśliwy - ale jak ona ma to zrobić jeśli jego rodzice nie są..
brakuje mi sił żeby tak dalej żyć..
brakuje mi sił żeby odejść..
wiszę w próżni.
zimno



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz