w letnich klimatach - choć troszkę tu i tam zimno - popijamy piwko..
jest dobrze.
z natury jestem męczenniczką. więc trochę dziwnie czuję się w takich warunkach.
męczenniczka od zawsze - trochę poetka - strasznie emocjonalnie podchodząca do wszystkiego, strasznie romantyczna i do tego sentymentalna do bólu..
mam ochotę na jakąś szaloną imprezę..
napić się z przyjaciółmi i odpłynąć..
brakuje mi strasznie dookoła nas takich oddanych do bólu osób - trochę się pogubiliśmy - co, gdzie, z kim.. warto, nie warto..
jak to jest, że człowiek im bardziej odurza swoje ja, tym jest bliżej siebie?
lubię być odurzona.. miłością, alkoholem, szaleństwem..
to daje poczucie wolności.
może to złudne uczucie, ale warto żyć dla tych chwil.
jedno jest pewne - mamie małego chłopca uczucie wolności jest bardzo wskazane..
trochę to tak iż przywykliśmy do siebie i staramy się zaspakajać nie tylko potrzeby innych - przede wszystkim dziecka -ale także zaczynamy znów myśleć o sobie.
jeszcze dwa lata temu w chwili kiedy choć trochę odczuwałam wolność wraz z tym uczuciem miałam wyrzuty sumienia że tak jest.
może w chwili gdy pojawiła się opcja dziecko - nie byłam na to gotowa? nie dojrzałam do tego?
czy żałuję?
nie - nigdy nie żałowałam nawet przez sekundę.
najważniejsze by z każdej historii wyciągać wnioski i mądrzej żyć..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz