czasem życzenia się spełniają..
dwa dni temu:
"mam ochotę na jakąś szaloną imprezę..
napić się z przyjaciółmi i odpłynąć..
brakuje mi strasznie dookoła nas takich oddanych do bólu osób - trochę się pogubiliśmy - co, gdzie, z kim.. warto, nie warto.. "
no i stało się - odpłynęliśmy..
mała gromadka przyjaciół...
było ognisko, napoje wyskokowe przy których największe ognisko nie ma szans, mecz piłki nożnej na trawniku o 2 w nocy, bieganie bez gaci, wyścigi rowerowe, kilku rannych, dobra muzyka nie tylko z nadajnika muzycznego - my darliśmy się głośniej...
dziękuję towarzyszom, przepraszam sąsiadów...
polecam takie katharsis każdemu zmęczonemu codziennością..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz